W połowie lipca, kiedy miałam właśnie przerwę w badaniach niespodziewanie odwiedziła mnie mama. Nie byłam przygotowana na jej odwiedziny, więc po prostu zaprosiłam ją na obiad i spacer po porcie. Długo razem rozmawiałyśmy, a miałyśmy sobie dużo do powiedzenia lecz w środku naszej rozmowy zaczepił nas pewien mężczyzna i powiedział:
- Witam panie bardzo serdecznie. Nazywam się Max Forest. Szukam mojej młodszej siostry Melanie. Ostatni gdy ją widziałem była ubrana w czarną skórzaną kurtkę, dżinsowe rurki i białe adidasy. Ma też długie blond włosy. Może panie przypadkiem ją widziały?
- Niestety nie. Bardzo nam przykro. Mamy nadzieję, że siostra się znajdzie. - odpowiedziałam.
- Aha, rozumiem. Ale jakby panie ją zauważyły to proszę się ze mną skontaktować. - powiedział Max i podał mi karteczkę z numerem telefonu.
- Oczywiście, jak tylko zobaczymy Melanie to od razu damy panu znać. - powiedziała mama.
- Dziękuje. - odpowiedział jej mężczyzna i odszedł.
*
Następnego dnia odwiozłam mamę na lotnisko. Kilka minut przed wyjazdem pożegnałam się z mamą i odeszłam. Gdy skierowałam się w kierunku mojego samochodu zauważyłam niską postać, która była bardzo szczupła, nawet mogłabym powiedzieć, że prawie wygłodzona. Była ubrana w skórzaną kurtkę i dżinsowe rurki. Przypominała osobę z opisu mężczyzny, którego spotkałyśmy razem z mamą wczoraj. Podeszłam do niej i nieśmiało powiedziałam:
- Melanie? Tak się nazywasz, prawda?
Melanie popatrzyła się w moją stronę ze zdziwionymi oczami.
-To ty, prawda? Odpowiedz mi... - odezwałam się do niej jeszcze raz.
- Twój brat Max cię szuka.
- Skąd to wiesz? Pytał się ciebie o mnie?
- Tak, wczoraj podszedł i zapytał tylko czy cię przypadkiem nie widziałam. Teraz muszę do niego zadzwonić i powiedzieć mu, że cię znalazłam.
Wyciągnęłam z torebki telefon i zadzwoniłam. Myślałam, że Melanie będzie protestować i mówić żebym nie dzwoniła, ale okazało się, że nie. Max odebrał, a gdy tylko usłyszał dobrą wiadomość wsiadł do samochodu i pojechał po siostrę. Powiedziałam mu, że nie musi i zaproponowałam, że zawiozę ją do domu. Maxowi spodobał się ten pomysł, bo akurat był w pracy. Podał adres domu i powiedział, że będzie za pół godziny. Pojechałyśmy razem z Melanie do jej domu gdzie już czekał Max. Podziękował mi jeszcze raz, a gdy już miałam się pożegnać zaproponował mi żebym weszła do środka. Głupio było mi odmówić więc weszłam, a on zrobił mi herbatę. Posiedziałam u nich godzinę i pojechałam. Przez ten czas dużo mi o sobie opowiedział, ja dużo opowiedziałam jemu. Gdy już tak dużo o sobie się dowiedzieliśmy poczułam się trochę jakbyśmy byli najlepszymi przyjaciółmi od dziecka.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz